VII. Podróż na Syberię

podoroz-do_sybiru01Na Syberię jechaliśmy pociągiem. Wagony były oznaczone literami alfabetu. Każdy więzień powinien wejść do wagonu oznaczonego tą samą literą od jakiej zaczynało się jego nazwisko. Pierwsza podróż trwała dwa tygodnie. W wagonie brakowało świeżego powietrza. Podczas podróży pociąg zatrzymywał się tylko na krótkie postoje i nikomu nie pozwalano wyjść z wagonu. Niedaleko Tomska zakończyła się droga kolejowa i dalszą podróż więźniowie musieli kontynuować parostatkiem. Po przybyciu do łagru Czerkasow więźniowie zostali podzieleni i wysłani do różnych miejscowości do pracy. Podczas przejazdu warunki były straszne: brakowało jedzenia, miejsca i powietrza. Co słabsi mdleli. Każdego dnia średnio umierało od 35 do 40 osób. Jeden ze świadków wspomina: „W środku wagonów, które były hermetycznie zamknięte, ludzie umierali jak muchy z głodu i braku powietrza. Nie dawano nam ani jedzenia ani picia. Mieszkańcy miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy, byli do nas wrogo nastawieni. Puszczono plotkę, że w pociągu znajdują się wrogowie Narodu dlatego często nasze wagony były obrzucane kamieniami tak aby w kogoś z nas trafić. Kiedy wreszcie otworzyły się drzwi wagonu w kazachstańskim stepie dano nam do zjedzenia żołnierski prowiant, ale nie dano nic do picia. Padł rozkaz aby wyrzucono z wagonu ciała zmarłych wzdłuż peronu. Po jakimś czasie pojechaliśmy dalej.

W końcu więźniowie przybyli na step Nazino. Miejsce to było całkowicie opustoszałe. Wokół roztaczały się tylko lasy. Zgłodniali i zmęczeni ludzie znajdowali się w krytycznej sytuacji. Nie mieli sił nawet do tego, aby rozpalić ognisko i trochę się ogrzać. Po czterech czy pięciu dniach więźniowie otrzymali po kilka gram mąki na osobę. Niektórzy odrazu pobiegli do rzeczki aby rozpuścić mąkę w wodzie używając do tego kieszeni spodni lub marynarki. Inni próbowali jeść mąkę bez wody i często się dusili. Bardziej pomysłowi chcieli ją ugotować, ale nie było czym rozpalić ognia. W ciągu ich całego pobytu na wyspie nie otrzymali niczego innego. Ludzie po prostu umierali. Pierwszego dnia doliczono się 295 ciał zmarłych. Z 78 osób 5 sektoru wielu nakazo iść pieszo tysiące kilometrów.

podoroz-do_sybiru02

Pięćdziesiąt sióstr, Córek Najświętszego Serca Przenajświętszej Panny Maryi, zostało zaaresztowanych i deportowanych na północ w pociągu przeznaczonym do przewożenia trzody chlewnej i zmuszonych do przymusowej pracy. Siostra, która opowiadała o tym jak przybyły w okolice Archangielska wspomina, że wagony wiele dni nie były ogrzewane a w czasie podróży siostry nie otrzymywały nic do jedzenia. Po zatrzymaniu się pociągu w otwartym stepie konwojenci zaczęli krzyczeć: „Wszyscy wysiadać! Nie wiemy co z wami robić”. Nie wszyscy byli w stanie wyjść z wagonu o własnych siłach. Osłabieni głodem i chłodem nie miały sił aby dojść do najbliższej miejscowości. Wiele z nich, bo aż dwadzieścia sióstr, po drodze zamarzło na śniegu. Po przybyciu do miejsca przeznaczenia wszyscy musieli przejść komisję lekarską, podczas której szybko można było się zorientować, kto jest wierzącym, czy księdzem, jak mówi o tym następująca historia: „Oni weszli i szybko się rozebrali. Jeden z nich w sposób szczególny przyciągnął moją uwagę. Zobaczyłem szkielet obciągnięty skórą. Nie mogłem zrozumieć jakim cudem trzyma się jeszcze na nogach. Uderzyła mnie jego nieproporcjonalna głowa, z której patrzyła   na mnie para błękitnych i uśmiechniętych oczu. Te radosne oczy i szkielet tworzyły tak wielki kontrast, że wszystkim, którzy na niego patrzyli zapierało dech w piersiach. Podszedłem do tego ludzkiego szkieletu i zapytałem:

– Czy byłeś już kiedyś w gabinecie medycznym?

– Nie.

– Czemu, będąc w takim stanie, tam nie poszedłeś?

– Dlatego, że jestem zdrowy

– Przecież ledwie stoisz na nogach

-Wszystko w Bożych Rękach – odpowiedział pokornie z uśmiechem

-Jakieś brednie – pomyślałem. Wziąwszy pióro i umoczywszy w atramencie zacząłem zadawać pytania jak każdemu innemu więźniowi

-Osobiste dane?

-Wojciech Darzycki, syn Jakuba, rok urodzenia 1918, paragraf 8, punkt 10, zasądzony na osiem lat. Mówił silnym głosem, wyraźnie wymawiając każde słowo.

-Polak – dodał, jakby czytając moje myśli…

– Wykonywany zawód? Wykształcenie?

-Ksiądz – odpowiedział

Wydałem rozkaz aby przenieść go do szpitala. Jeśli czegoś potrzebuje, to niech ktoś przyniesie mu potrzebne rzeczy z baraku. On powinien czekać tutaj – powiedziałem do swego pomocnika”

Lekarz wieczorem rozmawiając z żoną w domu o tym, co się wydarzyło w gabinecie lekarskim, dowiedział się, że również jego żona spotkała się z tym więźniem, bratem franciszkaninem mniejszym. Wtedy lekarz zapytał: „Widziałaś jego oczy?” „To niesamowite” – odpowiedziała żona – „W takim słabym ciele taki wielki duch ”.

 

podoroz-do_sybiru03

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[i]N. WERTH, «Uno stato contro il suo popolo. Violenze, repressioni, terrori nell’Unione Sovietica», в AA.VV., Il libro nero del comunismo. Crimini, Terrore, Repressione, Milano 2002, cc. 208.

[ii]L. KARŁOWICZ, Ciernista droga…, сс.40-41.