XII. Męczennicy za wiarę.

Męczeństwo – to specjalne powołanie, które Bóg daje tylko niektórym, by publicznie świadczyli o Nim. Jednak działanie Bożej łaski obejmuje wolną decyzję człowieka i jego współpracę z Bogiem. Męczeństwo jest nie tylko wewnętrzną wartością, ale również i publiczną. Świadectwo chrześcijan przed rządem i narodem – to przekaz skierowany do wiernych wszystkich czasów, który pokazuje, że każdy okres życia Kościoła miał i będzie miał swoich męczenników. Zmieniają się metody prześladowań, ale rzeczywistość zostaje taka sama. Wszyscy wierzący w Chrystusa są powołani do życia w różnych czasach wielkanocnego misterium Chrystusa. To świadectwo przenika również w czasy komunistycznego prześladowania na Ukrainie, gdzie różne metody prześladowań Kościoła doprowadziły do męczeńskiej śmierci wielu chrześcijan.

Należy podkreślić słowo “męczeństwo”, ponieważ nie chodzi tu tylko o ofiary komunizmu. “Ofiara” oznacza wydanie się na śmierć bez wyboru, ale komuniści w dokumentach nazywają wiernych męczennikami za świadectwo ich wiary w Boga i w Chrystusa aż do przelania krwi dla jej obrony. Są męczennikami, dlatego, że świadomie odrzucili drogę bez Boga, chociaż mieli okazję by wybrać prostszą drogę do łatwiejszego życia obiecywanego przez władzę.

W latach 1918-1919 wielu mnichów i księży rozstrzelano natychmiast po zakończeniu grupowego procesu. “Egzekucje – to jedna z form budowania komunistycznego społeczeństwa. Bez represji nie zbudujemy komunizmu”. Z dokumentów archiwalnych, do których mamy dostęp, wiemy, że od 1918 roku do 1939 prześladowano ponad 500 księży obrządku łacińskiego. Wygnani z własnych domów, aresztowani, rzucani pod pociąg, przybici do ścian więzienia, wydawani na pożarcie innych więźniów, zabijani na krześle elektrycznym, nie wyrzekli się wiary i kapłaństwa.

Od 1 października 1936 do 30 września 1938 r. trybunał sądu ogłosił 36 157 wyroków, z których 30 514 – śmiertelnych a 5 643 osób skazano do więzienia. W obozach koncentracyjnych w latach 1937-1938 było rozstrzelanych 120 katolickich księży obrządku łacińskiego. Ale to tylko część skazanych. W Butavo, około 30 km na wschód od centrum Moskwy, zbudowano poligon, aby ludzie myśleli, że to ćwiczenia wojskowe. Więźniowie skazani na śmierć, mnisi i chrześcijanie różnych wyznań byli przywożeni w zamkniętych samochodach ciężarowych i rozstrzeliwani, średnio 300-400 osób dziennie. Historyk Mitczakow poszukiwał nazwisk zamordowanych ludzi, którzy byli pochowani w rowach. Wykorzystywał do tego listy KGB. W 1990 roku rezultaty swojej pracy zamieścił w gazecie “Wieczór moskiewski”. Ujawnił, że w rowach Butavo było pochowanych około 300 tysięcy ofiar, z których 20 762 osób od 8 sierpnia 1937 do 19 października 1938 roku.

27 listopada 1995, podczas konferencji prasowej, Aleksander Jakowlew, najstarszy członek Biura Politycznego, w obecności Gorbaczowa i Jelcyna oznajmił szacunkową liczbę męczenników prześladowanych za wiarę: dwieście tysięcy duchownych różnych wyznań i miliony wiernych.

Oto niektóre przykłady męczeństwa kapłanów i świeckich:

Żołnierze, popychając, prowadzą 60 związanych więźniów – kapłanów, na niektórych z nich można zobaczyć podarte sutanny. Ciągną oni wielkie sanie, chociaż jest lato. Na saniach znajdują się ogromne pojemniki, w których znajdują się nieczystości z WC. Wszystko to wylewają do jamy. Następnie ustawiają więźniów w rzędzie. Komendant batalionu podchodzi do pierwszego i mówi ironicznie: “Po raz ostatni pytam: Bóg istnieje, czy nie”. “Tak, istnieje”. Słychać wystrzał. Ksiądz upada do rowu. Podchodzi do drugiego: “Bóg istnieje, czy nie.” “Tak”, następnie trzeci… znowu wystrzał… i wszyscy 60 mówią: “Tak.” W taki sposób wszyscy razem martwi leżą w rowie przy drodze prowadzącej z Kaczugy do Nirzemdyńska.

“Kocham Jezusa” – wołał Ojciec Miroslav Olszewski. Dlatego, że nie chciał wyrzec się wiary oprawcy zdarli z niego żywcem skórę, odcięli uszy i nos, wydłubali oczy i ciągnęli przez miasto, a następnie wrzucili do dołu z wapnem.

Zaaresztowano także ojca Ewgena Svjatopolka Mirskoho z diecezji Mohylewskiej. Ludzie przybiegli, by bronić go w sądzie, a żołnierze zaczęli do nich strzelać. Oprawcy wyciągnęli księdza na obrzeża miasta i po kilku godzinach znęcania się nad nim, zabili go. Komuniści, według zeznań katolików, w czasie tortur zmuszali ojca Mirskoho by powiedział: “Nie wierzę w Boga” lub “Boga nie ma”, ale on powtarzał: “Możecie zabić ciało, ale nie ducha” Dzień później znaleziono jego ciało, przeszyte pięcioma kulami i z czterema ranami kłutymi, połamanymi rękoma i rozbitą głową. Wierni, chcieli zorganizować pogrzeb, ale władze zakazały. Dopiero po wielu prośbach dano pozwolenie, aby przeniesiono ciało i pochowano go, ale bez obrzędów pogrzebowych.

Ojciec Xavier Martsinyan zginął podczas liturgii.

Mikołaj Terlecki, za to, że niósł krzyż podczas pogrzebu swego kuzyna i zaśpiewał “Anioł Pański” został oskarżony, że zorganizował “Drogę Krzyżową” przeciwko władzy Sowieckiej i po pogrzebie został rozstrzelany.

Zastraszanie i terror na chrześcijanach były codziennością. Byli torturowani bez procesów sądowych, krojeni na kawałki i rzucani jako pokarm dla ptaków. W ten sposób, w 1924 roku, zamordowano 270 wiernych wraz z księdzem, ojcem Mikołajem Krafft.

Komuniści torturowali i niszczyli katolickie rodziny.

W 1927 roku w Letyczowie, kobietom odcinano piersi i cięto brzuch w obecności ich dzieci. Mężczyzn wysyłano do obozu, a dzieci zabierano do domów dziecka, gdzie nauczano ich ateizmu. Strażnicy przed ostatecznym werdyktem szydzili z tych, którzy wspierali męczenników. Po szyderstwach, oblewali im głowy naftą i podpalali. Świadkowie mówią, że nie mieli litości także dla osób starszych.

Mówi pani Emily Gulkodzie: „Ludzie ukrywali modlitewniki, literaturę religijną i potajemnie czytali, co było bardzo niebezpieczne. W jednej z wiosek Komsomoły znaleźli dziadka, który czytał Biblię. Zabrali mu ją siłą, podarli na kawałki i zmusili go do zjedzenia jej, na skutek czego dziadek zmarł, zadławiwszy się papierem.”

Ojciec Szymon Bawarskij z Wołoczyska został rzucony psom na pożarcie.

O.Ryszarda Knobelsdorff, przywiązano do wozu i ciągnięto do Oshmjany. Wycięto mu znak krzyża na ramionach i pochowano żywcem.

Te wspomnienia uzupełniamy zapisami przyjaciół – współwięźniów o. Feliksa Lubczyńskiego, który, chociaż miał możliwość opuszczenia ZSRR, pozostał ze swoim ludem. “Polacy wyjeżdżali i mnie też radzili wyjechać razem z nimi, bo byli przekonani, że bolszewicy potną mnie na kawałki. Większość moich parafian pojechała z Polakami, a ja zostałem sam, jak pasterz nie mający owiec.” W jednym z kazań o.Lubczyński powiedział: “Nie mogę służyć dwóm władcom, Bogu i Sowietom.” Bolszewicy posiekali go na kawałki i wrzucili do studni. W jego aktach sądowych napisano: “człowiek odważny, zdecydowany, nie lubi radzieckiej władzy i nie boi się niczego. Twierdzi, że tylko Bóg i wiara jest i pozostanie na zawsze.”

Ojca Jana Brydytskiego z diecezji Kamieniecko-podolskiej aresztowano w kwietniu 1935 r. W Kijowie czekał na werdykt. Został skazany na pięć lat więzienia. W 1936 roku został ciężko pobity, powieszony na drzewie, oblany benzyną i żywcem spalony. Zrobili to Komsomolcy.

Ojciec Ryszard Shishko-Bohus z diecezji Kamienieckiej został oskarżony o zdradę kraju, ponieważ nie dał wykazu majątku kościelnego, czyli szat i naczyń liturgicznych, które władza chciała skonfiskować. W związku z tym został zamknięty w “całkowitej izolacji” w Jarosławiu, gdzie cierpiał różne męki, między innymi przypalanie stóp. Później został przeniesiony do obozu koncentracyjnego w Sołówkach i skazany na karę śmierci. Został rozstrzelany 8.12.1937 roku.

Ojciec Franciszek Czyrski był aresztowany w Jarmolińcach, w święto Piotra i Pawła. Żołnierze na koniach, strzelając z pistoletów, batami rozganiali wierzących, którzy przybiegli ojcu na pomoc. Ostatecznie został skazany na “pełną izolację” w Jarosławiu nad Wołgą i tam rozstrzelany w 1937 roku.

Ojca Michała Tsakulya również uznano winnym, ponieważ pomagał skazanym: organizował chór kościelny, nielegalną grupę przy klasztorze, antyrewolucyjną grupę Trzeciego Zakonu, grupę katolików obrządku greckiego i wykorzystywał kościół do celów antyrewolucyjnych i antysowieckich. 3.05.1937 roku został zabity przy ołtarzu na początku Eucharystii.

Ojciec Leonard Gaszyński także był prześladowany przez KGB. Podczas przeszukiwania jego pokoju w Charkowie został oskarżony o zbrodnie i aresztowany w 1937 roku. To był ostatni katolicki kapłan ze wschodniej Ukrainy. Przed jego uwięzieniem aresztowano także jedną starszą parafiankę, która sprzątała świątynię. Miesiąc później, była aresztowana również jego siostra wraz z dziesięcioma osobami “dwudziestkami”, a ich majątek został skonfiskowany. Nie patrząc na represje katolicy przedstawili rządowi nową listę 50 osób wymaganych dla stworzenia nowej wspólnoty parafialnej. To był bohaterski czyn. Ksiądz został skazany na śmierć 24.09.1937 roku i tego samego dnia rozstrzelany. Rok później świątynia została zamieniona na teatr i tylko dlatego nie została zniszczona.

Ojciec Zygmunt Kwaśniewski z Kamieniecko-podolskiej diecezji został aresztowany i przewieziony do więzienia w Kijowie, a w 1938 roku zabity na krześle elektrycznym w więzieniu NKWD.

Ojca Sebastiana Sabudzyńskiego prześladowano od początku jego pracy duszpasterskiej, ponieważ był księdzem katolickim. Po ogłoszeniu wyroku w 1939 roku, został wysłany na 10 lat przymusowej pracy, a później przeniesiony do Workuty na Syberii, gdzie był zmuszony do pracy w kopalniach węgla kamiennego. Księdza często wzywali na przesłuchania, podczas których grozili mu i zmuszali do wyrzeczenia się wiary. Liczni świadkowie opowiadają, że widzieli go ukrzyżowanego na ścianie więzienia “jak Jezusa”.

Ojciec Ludwik Wrodarczyk ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (OMI) proboszcz parafii w Okopach 12.07.1943 roku został brutalnie torturowany przez Ukraińskich Nacjonalistów (UPA). Był poraniony z pistoletu, a następnie przypiekano mu pięty żelazem i na końcu przecięty piłą na połowę.

Największa wyobraźnia nie mogłaby wymyśleć takich brutalnych metod, jakie wymyślali bolszewicy by dręczyć swoje ofiary. Wydłubywali oczy, zdzierali skórę, obcinali język, zakopywali żywcem i używali wiele innych średniowiecznych metod, aby wystraszyć ludzi i by zmusić ich do wyrzeczenia się wiary w Boga.

Oto kolejne świadectwo:

„Nie było żadnego szacunku dla kobiet” – mówi, płacząc, S. Gużalska – “Wandę, która była z nami w baraku, dręczono w straszny sposób. Wiemy, że należała do chóru parafialnego i była siostrą księdza, ale ona niczego nie opowiadała bo się bała. Dwanaście z nas było na kojach   a inne pod spodem. Och! Nie mogę tego wspominać (płacze), także i Wanda była pod kojami. Przyszedł pilnujący, żeby nad nią się wyśmiewać, potem drugi, trzeci …dręczyli ją tak, że biedna straciła przytomność. Później wyciągnęli ją z baraku i nie wiemy co dalej się z nią stało.”

Prawie każda rodzina miała kogoś z krewnych zabitych lub aresztowanych i deportowanych do obozu koncentracyjnego w Sołówkach. Tylko w jedną noc, w roku 1933, w wiosce w pobliżu Baru zaaresztowano 90 osób, które nigdy już nie wróciły. Cztery lata później kolejne 360 osób deportowano na Kaukaz i do Kazachstanu i tak, z powodu wiary, znikli wszyscy mieszkańcy wsi.

Od 1937 do 1938 roku prawie 690 tysięcy osób było zabitych. Wystarczyło tylko modlić się na różańcu lub czytać książki religijne by być aresztowanym.

W mieście Gniewaniu zabito Pelagię Ilnicką za to, że nie dała kluczy od kościoła.

Kolejne 124 osób zaaresztowano i wywieziono do obozu koncentracyjnego.

2 grudnia 1937 w tym samym mieście zabito Ludwikę Tuszyńską ponieważ “po zamknięciu kościoła zbierała kobiety w miastach i wioskach na nielegalną modlitwę i pod pozorami religijności prowadziła propagandę antyradziecką”.

Podobny los spotkał także Jana Humińskiego, którego, 10 października 1937 roku, zaaresztowano w Żmerynce i z czasem rozstrzelano za wiarę w Kijowie w Lukianovskim więzieniu 2 marca 1938 roku.

W podziemiach klasztoru, w pobliżu Lwowa, zaraz po II wojnie światowej zostało zamordowanych 225 osób, w tym 83 dzieci i dwie kobiety w ciąży.

Dzieci były również ofiarami prześladowań. Pozostawione bez opieki rodzicielskiej były oddawane do kolonii dla dzieci, do internatów lub domów dziecka. W większości przypadków były to sieroty, których rodzice zostali rozstrzelani lub zmarli z głodu. Zgodnie z art. 58 dla przestępców nie było ograniczenia wiekowego, dlatego zasądzano nawet sześciolatków. Pracowały one ciężko na polach, w sadach, przy trzodzie. Cierpiały dla Boga tak, jak ich rodzice. W domach dziecka dziewczęta żyły w ciągłym strachu. Dyrektor powtarzał wciąż: “Jesteście dziećmi wrogów narodu, a wam jeszcze dają jeść i ubierają.”

Elena Zatorska wspomina: “Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy nas wywieźli z domu pod lufą karabinu. Wynieśli wszystkie nasze rzeczy i kazali na nich usiąść. W wieku sześciu lat byłam nazywana “córką wroga ludu” – nie było niczego gorszego od tej nazwy. ”

Młody chłopak Jan Tetrujew w jednym z listów skierowanym do rodziców z dnia 14 lipca 1972 r. daje świadectwo swojej miłości do Jezusa Chrystusa: “Listy waszego syna wkrótce przestaną do was dochodzić. Zabronili mi też się modlić. Nie dają mi spokoju. Prześladują mnie, ale jestem wierny poleceniu Pana.”

To tylko niektóre przykładów, o jakich się dowiedziałem. Na Ukrainie jest wielu nieznanych męczenników, którzy nigdy nie będą mieli procesu kanonizacyjnego i o losie których nikt się nigdy nie dowie. To oni są prawdziwymi bohaterami XX wieku, wieku męczenników: „ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”(Rz 8, 38-39).

W latach 90-tych katoliccy księża, zakonnicy i świeccy – ofiary reżimu – zostały całkowicie zrehabilitowane. W dokumentach stwierdzono: “uniewinniony z braku dowodów.”

Wspominając imiona tych męczenników, nie możemy ominąć imion i nazwisk wyrytych na pomnikach poświęconych poległym na wojnie, które znajdują się w wielu miastach naszego kraju. Nie chodzi o żołnierzy, którzy zginęli na polu bitwy, ale o księży zamordowanych za sprawowanie ceremonii liturgicznych. To księża – Polacy, Niemcy i obywatele państw bałtyckich, czyli tych, którzy mieli możliwość powrócić do swoich krajów, ale zdecydowali się pozostać blisko swojej owczarni, żeby zapewnić im możliwość przyjmowania Sakramentów. Mogliby oni odzyskać wolność wyrzekając się swojej wiary i kapłaństwa. Ale ci ludzie poświęcili swoje życie: „oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci.” (Ap 12,11). Łamano im ręce i nogi, wybijano zęby, wydłubywano oczy, ścinano ich jak drzewa, ale oni pozostali niezłomni w swej wierności wierze katolickiej, swojemu powołaniu i głoszeniu Ewangelii.

Męczennicy są obrazem cierpienia Chrystusa; ich życie i śmierć to nieustanna katecheza o chrześcijańskim życiu. Oni uczą nas z odwagą naśladować Chrystusa, Pierwszego Męczennika, bo tylko On obiecuje nagrodę i wieczne szczęście dla tych, którzy wytrwają przy Nim do końca.

 

 

[i]AA. VV., Terrorisme et Comunisme, Paris 1924, с. 206.

[ii]A. WENGER, La persecuzione dei cattolici in Russia, gli uomini, i processi, lo sterminio. Dagli archivi del KGB, Milano 1999,c. 167.

[iii]A. FASOLINO (a cura di), Croce e risurrezione nell’URSS, documenti sulla passione della Chiesa nell’URSS, Pessano 1979,c. 78.

[iv]R. DZWONKOWSKI SAC, Losy duchowieństwa katolickiego w ZSSR 1917-1939. Martyrologium, Lublin 1998, c. 476.

[v]R. DZWONKOWSKI SAC, Losy duchowieństwa katolickiego w ZSSR 1917-1939. Martyrologium, Lublin 1998,сс. 326.

[vi]Е. ГУЛЬКО, м. Городок, 12.02.2000, ст. 106, в П. ГОНЧАРУК, Духовнежиттяпереслідуванихосіб…, с. 77.

[vii]I. OSIPOWA, Duchowni katoliccy na Sołówkach, in AA. VV., Skazani jako „szpiedzy watykanu”. Z historii Koscioła katolickiego w ZSRR 1918-1956, Red. R. Dzwonkowski SAC, Ząbki 1998, c.104.

[viii]И. А. РЕЗНИКОВА, «Поляки на Соловках», вAA.VV., Поляки в Росии: история ссылки и депортации. Тезисы докладов конференций, Санкт-Петербург 1995, с. 186.

[ix]R. DZWONKOWSKISAC, LosyduchowieństwakatolickiegowZSSR 1917-1939. Martyrologium, Lublin 1998,сс. 193, 239, 316, 579.

[x]С. ГУЖАЛЬСЬКА, с.м.т. Маків, 26.04.2000, ст. 21, в Там само, с. 37.

[xi]А. ЛИСИЙ, Нариси історії гніванського костелу 1906-1996, Вінниця 1996, сс. 65-67.

[xii]„Alive!” The newspaper for all the family 72 (2002) 3-4.

[xiii]H. ZATORSKA, rel. z 04. 01. 1996, Czemeryskie.

[xiv]A. FASOLINO, (a cura di), Croce e risurrezione nell’URSS, documenti sulla passione della Chiesa nell’URSS, Pessano 1979,c. 76.