XIII. Odrodzenie i walka o kościoły

8e041-25vca7xft2m

Walka o zachowanie kościoła trwała od pierwszych lat prześladowania aż do upadku ZSRR. Parafianie opiekowali się kościołem, jak swoim największym skarbem, dlatego, że był bliski i drogi ich sercu i zaspakajał ich duchowe potrzeby. To w kościele przeżyli najpiękniejsze i najważniejsze momenty swego życia, co stanowiło też pamiątkę dawnych, lepszych czasów. Było znakiem nadziei na lepszą przyszłość, który władza usiłowała bez przerwy i gwałtownie zniszczyć. O wielkiej trosce wiernych o kościoły i kapłanów świadczy ich wielokrotne zwracanie się do władz:

„ My, pracownicy kołchozu, uczestnicy drugiej wojny światowej, nie jeden raz zwracaliśmy się do was, aby otrzymać pozwolenie na stały pobyt księdza. Pisaliśmy do was wiele razy, ale otrzymaliśmy tylko list nr 132 z 25.04.63 roku, w którym informujecie, że otrzymaliście nasz list. My do tej pory czekamy na pozwolenie. Prosimy o to z całej duszy i całego serca: dajcie zgodę na pozwolenie, aby znaleźć księdza. Oni są, i wy znacie ich lepiej od nas. Popatrzcie, co my otrzymaliśmy od władzy? Słuchamy i robimy wszystko, co wy i partia wymagacie. Nie idziemy na plaże i nie odpoczywamy, pozostała nam tylko wolność sumienia i my, starsi ludzie, prosimy was, dajcie nam możliwość zaspokoić nasze duchowe potrzeby”.i

„ Pozostawieni bez kościoła, jesteśmy zmuszeni zbierać się na miejskich cmentarzach. Jest nam bardzo przykro, że my, obywatele, którzy walczyli o wyzwolenie naszej Ojczyzny od okupacji niemieckiej, jesteśmy pozbawieni domu modlitwy i bez względu na porę roku musimy gromadzić się pod odkrytym niebem, podczas gdy prawosławni, żydzi, ewangelicy i przedstawiciele innych wyznań mają domy modlitwy, gdzie zbierają się dla spełnienia obrzędów religijnych. To nic innego, jak pozbawienie tysięcy katolików ich praw obywatelskich”.ii

Nie zważając na prześladowania, w rejonach Winnicy praktykowanie wiary nadal rozwijało się. Po II wojnie światowej obecność młodzieży w kościele wzrosła o 20 do 40 %, dzięki przykładowi tych, którzy brali udział w

liturgii. W pierwszej połowie 1949 roku w Winnicy na święta Nowego Roku, św. Józefa, Zwiastowania i inne, kościoły były przepełnione i wielu wiernych musiało stać na zewnątrz. W tymże roku 659 osób przyjęło sakrament chrztu św., prawie 300 wyspowiadało się i 98 par przystąpiło do ślubu. W następnym roku było 347 chrztów, 168 ślubów i 4.500 spowiedzi. W 1951 r. – 625 chrztów, 173 śluby i 7000 spowiedzi. W tym też roku w obłasti winnickiej ojciec Wysokiński wyspowiadał 2350 osób, ochrzcił 850 dzieci i pobłogosławił 38 ślubów.

W jednym ze wspomnień F. Sitar opowiada:

„ W pierwszy piątek miesiąca Ojciec wyspowiadał prawie 280 osób w bardzo trudnych warunkach: kilka nocy nie spał i cały czas przebywał w małym dusznym pomieszczeniu albo w bardzo zimnej kaplicy. Ksiądz spowiadał przez wiele godzin, tak, że aż nogi mu spuchły.( Płacze). O trzeciej szybko zjadł obiad, na który wcześniej nie miał czasu, bo tak wielu wiernych czekało na niego. Wśród nich byli i grekokatolicy, którzy przyjechali aby przyjąć sakrament chrztu, ślubu czy na spowiedź. Wtedy ja powiedziałam do rady parafialnej: zawołajcie księdza, niech choć troszkę odpocznie” 1.

0309_wysokinski_1

o.Wysokiński

W latach 1952-1953 o. Wysokiński był jedynym księdzem w tej obłasti i „tylko jeden raz w roku na jeden dzień” miał możliwość odwiedzić kościoły poza Winnicą. W latach 1953-54 do parafii w Murafie należało 6300 wiernych, z których prawie 70 osób brało udział w codziennej liturgii, 400 -800 w niedzielnej i 1500 – 4000 w uroczystości.

W 1953 r. podczas Bożego Narodzenia, które tradycyjnie trwało trzy dni, w Winnicy prawie 3000 wiernych brało udział każdego dnia w liturgii. W Chmielnickim 1000 osób, w Murafie ponad 2000; w Barze 2500 i w Szargorodzie ponad 1000. W roku następnym podczas Wielkanocy w Winnicy w trzech Mszach św. uczestniczyło blisko 9000 wiernych, a w Murafie prawie 7500. Śledząc katolików, którzy nawiedzali kościół w Winnicy, odpowiedzialny za sprawy religii pisał swoim naczelnikom, że wierni katolicy przechodząc obok kościoła zawsze wstępują do niego, a jeśli nie mają czasu, to choć na 5- 10 minut. Biorąc pod uwagę sprawozdanie przygotowane dla pracowników służby bezpieki, w 1958 r. na terytorium rejonu winnickiego było 15 kościołów i 3 kaplice oraz blisko 30 000 wiernych.

W 1959 roku przedstawiciel rządu z Szargorodu prosił swoich naczelników, aby zabronili o. A. Chomickiemu wykonywać jego misję i tak motywował swoją prośbę: „ W tym kościele organizują uroczyste nabożeństwa pod gołym niebem i religijne święta z procesjami; bierze w nich udział od 1500 do 2000 osób. Każdego dnia nazajutrz ksiądz sprawuje liturgię od rana aż do wieczora” iii

W 1960 roku w Murafie podczas Bożego Narodzenia było 2000 osób, wśród których 70% stanowiły dzieci.

Z danych przedstawionych przez odpowiedzialnego za sprawy religii w Moskwie, A. Puzina, w czerwcu 1963 r. „na terytorium Ukrainy otwarto 104 kościoły, z czego 58 bez stałego księdza” IV.

            „Nie pragnęliśmy śmierci, ale gdy ktoś umierał, to byliśmy radośni, a nie smutni. To stwierdzenie może wydawać się głupotą, ale nasze duchowe odczucie było usprawiedliwione możliwością spotkania z księdzem, dlatego że władza w takiej sytuacji pozwalała na jego obecność. Trzymali wtedy zmarłego w domu dwa albo trzy dni, żeby wyspowiadać się i wziąć udział we Mszy św.”V

Wiara była przekazywana dzięki rodzicom, bo rodzice byli odważni. „Mój ojciec uczył nas kochać Boga wszystkimi siłami i całkiem powierzać się w Jego ręce”.vi

„Wieczorem my, dzieci, klękaliśmy na kolana i wspólnie prosiliśmy tatę, żeby z książeczki czytał modlitwy. Po modlitwie tato pouczał nas: ”Dzieci moje, nie zdradzajcie Boga nawet na jeden moment, nawet w najstraszniejszych prześladowaniach albo trudnościach. Nie bierzcie cudzych rzeczy, nie róbcie niczego złego nikomu, nie roznoście plotek, dopomagajcie innym – i wszystko u was będzie dobrze” vii

„Bardzo dobrze pamiętam, jak mama mnie chowała w kościele! To tak mocno zapisało się w moim sercu, że nigdy tego nie zapomnę. Ona naprawdę była dla mnie radością i umocnieniem w najtrudniejszych sytuacjach i pomogła mi przeżyć wszystkie nieszczęścia” . viii.

Pan A. Lewitin, nauczyciel literatury, który od 1931 r. za odważne przyznawanie się do swoich przekonań religijnych nieustraszenie przeżył cztery sądy i odbył w sumie karę 12 lat obozów, świadczy, co pomogło mu wytrzymać to wszystko: „Byłoby bardzo nieładnie z mojej strony, jeśli bym nie powiedział, czemu zawdzięczam tę łaskę. Powiem tylko jedno słowo: modlitwa. Cały świat jest cudem i tylko krótkowzroczni tego nie widzą. Ale największym cudem jest modlitwa. Nie ze mnie, zwykłego człowieka zniszczonego ciężką pracą wypływa siła, która mnie odradza, zbawia, podnosi ponad mnie samego. Ta siła pochodzi z z ewnątrz i nic na świecie nie mogłoby się jej przeciwstawić”. Ix

Sowiecki reżim zabrał tym ludziom wszystko, oprócz modlitwy, osnowy ich duchowego życia. Świadczy o tym o. Hilary Wilk:

„ Co to?! Na schodkach ołtarza stoją ministranci w białych komżach. Pośrodku ołtarza leży kapłański ornat, na pulpicie zamknięty Mszał. Zapalone świece. Takie wrażenie, jakby oczekiwali kapłana. Kapłan tak blisko, a równocześnie tak daleko! Wszyscy kończą pieśń do Najświętszej Maryi Panny, ktoś dzwoni w dzwony i z zakrystii, niosąc książkę „Rok Liturgiczny”, wychodzi pan Majdaniuk w komży, i kieruje się do ławki. Ludzie klękają, jeden z ministrantów idzie za ołtarz i zdejmuje zasłonę z obrazu św. Anny. Chór, którym kieruje organistka, pani Obertyńska, z towarzyszeniem fisharmonii wykonuje Panie zmiłuj się i uroczyste Chwała na wysokości Bogu… Zakrystianin czyta fragment z uroczystości Trójcy Św., następnie wszyscy wstają, aby wysłuchać Ewangelii na ten dzień. To święto było bez homilii. Chór śpiewa dłuższą wersję Wierzę po łacinie. Zakrystianin zbiera ofiarę, zanosi do głównego ołtarza, potem modli się w następujących intencjach: o zdrowie pracujących ludzi, Zdrowaś Maryjo. O wieczną radość dla zmarłych, Zdrowaś Maryjo. Żeby ksiądz przyjechał do naszego kościoła – i wymawiając tę intencję ledwie wstrzymuje łzy. Śpiewają pieśń Serdeczna Matko, opiekunko ludzi, potem trzy razy dzwoni dzwoneczkiem i chór śpiewa Święty, a wtedy wszyscy klękają i trwają w ciszy podczas Przeistoczenia. Dzwonią dzwony i ludzie myślą płyną do bliskich i dalekich kościołów, gdzie Jezus jest realnie obecny pod postaciami Chleba i Wina. W tej chwili myślałem: „Ludzie tak bardzo modlą się, żeby przyjechał ksiądz!”. Przychodzi moment duchowej Komunii św., chór śpiewa Baranku Boży i w kościele ruch: ludzie wstają, biorą chorągwie, które stoją z przodu i między ławkami: pan majdaniu bierze krzyż i otoczony ministrantami, którzy dzwonia dzwonkami, rozpoczyna obchód. Widzę Mszał na ołtarzu, podchodzę, biorę go w dłonie i idę za ministrantami. Ludzie patrzą na mnie i, być może bojąc się, że go ukradnę, uważnie mnie śledzą. Podczas obchodu wszyscy śpiewają Tobie cześć, chwała .

Po obchodzie kładę Mszał na ołtarz.” X

Oto kilka przykładów odważnej obrony kościołów, świadectwo, jak ludzie pragnęli Boga bez strachu przed szaloną ateistyczną propagandą.

W parafii Tomaszpól wierni w 1953 roku wysłali 62 prośby, aby im zwrócić kościół. W parafii Murafa w 1957 r. ponad 5000 osób podpisało się pod pismem do urzędu napisanym przez o. Darzyckiego. Odpowiedzialny w sprawach religii pisał swoim naczelnikom, że biorąc pod uwagę dane z 1957 r. 2600 katolików z Czerniowców Podolskich wysłało 20 próśb o zwrot kościoła xi. We wszystkich parafiach proszono o zwrot świątyń. O ile urząd zwlekał z daniem pozwolenia, niektórzy wierni sami otwierali drzwi kościołów i wchodzili, aby się pomodlić.

Na przykład 9 maja 1969 r. w Gwardijsku kościół został otwarty przez wiernych: wszyscy weszli i zaczęli śpiewać na cześć Najśw. Marii Panny. Ktoś doniósł do zarządzającego kołchozem, że ludzie modlą się w kościele. Przyjechali, wygnali ludzi i znów zamknęli świątynię. Po śledztwie organizatorzy zajścia zostali ukarani mandatem w wysokości 50 rubli, co wówczas stanowiło niebagatelną sumę. Przedstawiciele wierzących wysłali do Kijowa następujący list z prośbą: „ O ile nam się wydaje, że czas rządów Stalina już się skończył, myślimy, że zgodnie z nowymi prawami nic nie grozi nam, sprawiedliwym i prostym robotnikom radzieckim, że nikt nie będzie obrażał naszych uczuć religijnych. Prosimy w imieniu tysięcy wierzących, w imię wolności sumienia, w imię indywidualnej radości człowieka i w imię prawdy: pozwólcie nam, starszym ludziom, żyć spokojnie do końca naszych dni, i nie zabierajcie nam świątyni, naszej jedynej radości.” xii

Z takimi i podobnymi prośbami wierni jechali do Kijowa, do Moskwy. Parafianie z Sitkowa i z Winnicy pisali do Sejmu: „ Powiedzcie, czy wam jeszcze nie zbrzydło czytać nasze prośby? Piszemy już od dawna. Naprawdę tak wam trudno powiedzieć po prostu; „ Otwórzcie kościół”. To zalezy jedynie od was. Albo wykreślcie z Konstytucji słowa „wolność religii”. Jaka może być wolność wiary, jeśli świątynie pozamykane?” xiii

Również z parafii Szargoród w tym samym czasie nadeszło 112 próśb, żeby nie zamykać kościoła i około 20 razy wysyłano delegację złożoną z 30 – 35 osób, najczęściej młodych pracowników kołchozu, do Kijowa i do Moskwy, aby prosić o księdza. Te inicjatywy przeszkadzały odpowiedzialnemu do spraw religii w Kijowie i dlatego zwrócił się on bezpośrednio do swojego przedstawiciela w Winnicy polecając, aby ten zajął się „ na serio katolicką parafią w Szargorodzie, dlatego że do mnie przychodzi wiele próśb, wyrzutów, przyjeżdżają delegacje. Podejmijcie jakąś decyzję i poinformujcie nas o rozwiązaniu tej sytuacji. Xiv

Władza uważała grupy róż różańcowych za antyradzieckie. Ojca Wilka oskarżyli o organizowanie tych grup, napisali donos: „ W języku rosyjskim słowo „Róża” znaczy to samo , co słowo „oróże” czyli „broń”. „Pamiętam – wspomina ekscelencja Jan Purwiński, emerytowany ordynariusz diecezji kijowsko – żytomierskiej – jak w 1983 r. w chrześcijańskich budynkach szukali czegoś, co związane byłoby z tajemnicami Różańca”xvi

Sakramenty nie mogły być udzielone bez kapłana, ale pierestrojka przyniosła trochę wolności wyznania, życie parafii odnowiło się. I tak, pod koniec 1990 roku istniało blisko 130 parafii, pracowało 50 kapłanów, wliczając i tych, którzy przyjechali z Polski.

Wg statystyki ilość parafii w pierwszym roku niezależności Ukrainy na

1 stycznia 1992 przedstawiała się następująco:

Na Winniczczynie – 63 parafie, Wołyń -3, Dniepropietrowska oblast -2. Doniecczyna -1, Żytomierska obl. -46, Zakarpackie – 60, Iwano – Frankowsk -13, Na Kijowszczynie -5 ( w samym Kijowie -3); na Lwowszczynie -92; Mikołajska obł, -1; Odesczyna -1; Równenszczyna -8, Sumszczyna -1, Tarnopilszczyna – 60, Ługanszczyna -1; Chersonszczyna -3; Chmielnicczyzna -74’ Czerkasy -1; Czerniewicka obl.-12.

Tak więc w tym czasie na Ukrainie istniało ponad 450 rzymsko – katolickich. parafii, i jeśli chodzi o ilość wiernych, rzymsko –kat. Kościół był na czwartym miejscu po prawosławnych, autokefalii i grekokatolikach. Xvii

Tak szybki rozwój rzymsko – katolickiego Kościoła na przełomie   80 –tych i 90 – tych lat świadczy o mocnej katolickiej tradycji religijnej, która zakorzeniła się na Ukrainie z dawnych czasów. Nie zważając na prześladowania, pragnienie wiary, życia duchowego i liturgii nie zanikły. Wystarczyło dać wolność słowu, świadomość społeczeństwu, aby życie religijne mogło odnowić się.

23.06. 2001 po raz pierwszy w historii Ukraina przyjmowała wizytę rzymskiego pontyfika Jana Pawła II.

„ Coś ścisnęło mnie za gardło – świadczy s. Klara Staszczak – i płaczę z radości, dlatego, że na tej ziemi wierni, nie zważając na trudności zachowali swoją wiarę i miłość do Boga i prawie wszyscy przystępują do Komunii św. Wszyscy uważni, wychodzą spokojnie, bez popychania, niektórzy na kolanach i jak dzieci, ze złożonymi rękami, długo wpatrują się w tabernakulum.(…) Msza o siódmej rano, ale kościół pełen.” Xviii

To, że Kościół na Ukrainie mógł wytrwać po wojnie, w pierwszym rzędzie jest zasługą wiernych, którzy nie zważając na prześladowania, bronili swoich kościołów, aż do lat 90 –tych, kiedy rozpoczęła się pierestrojka. Wielkie rezultaty dawały spotkania modlitewne, często z tysiącami wiernych i w obecności księdza, aby wyprosić otwarcie skonfiskowanej świątyni.

W ZSRR w czasach rządów Chruszczowa zamknięto i zrujnowano prawie 14 000 świątyń. Tylko w samym Lwowie zamknięto ich blisko 30. Świeccy, którzy sprzeciwiali się temu i stawiali opór, byli wywożeni do obozów koncentracyjnych. Ze 120 parafii w łuckiej diecezji ostała się tylko 1 – Krzemieniec; z 400 w Metropolii Lwowskiej i z 70 w diecezji przemyskiej, które znajdowały się na granicy z ZSRR, na początku 80 –tych lat pozostało tylko 12.

W 40-tych, 50 –tych i 60 – tych latach pozostało prawie 50 parafii, a pod koniec 80 –tych było ich 70.

W 1961 r. w chmielnickiej oblasti było 12 zarejestrowanych wspólnot z 2 kapłanami; w 1972 – w całej Ukrainie 97 katolickich wspólnot.

Oddech wolności, nawet jeśli była ona jeszcze trochę ograniczona, rozpoczął się od pierestrojki Gorbaczowa. W miastach i na wioskach odnowione parafie były początkowo nieliczne , ale ich otwarcie sprzyjało napływowi tych, którzy do tego czasu nie praktykowali wiary. Należy podkreślić, że na przestrzeni całej historii Kościół nie raz przeżywał prześladowania. Niszczono miliony osób, często najlepszych synów i córek Kościoła. Męczeństwo Jezusa stało się pierwszym ziarenkiem długiej serii męczenników, i Kościół Trzeciego Tysiąclecia ma ich bardzo wielu. Wiele reżimów prowadziło twardą politykę zmierzającą do zniszczenia Kościoła, ale nikt i nic nie mógł tego uczynić, dlatego że w Kościele nadal aktualne są słowa Chrystusa: „Ty jesteś Piotr – skała i na tej skale zbuduję Kościół mój i bramy piekielne go nie przemogą.

(Mt 16.18) Nawet komunistyczny reżim, który w latach 1917 -1991 w Związku Radzieckim nie przebierając w metodach miał za cel zniszczenie Kościoła, nie zdołał tego uczynić. Ginęli męczennicy za wiarę, świątynie były zniszczone, sprofanowane i skonfiskowane, uczono ateizmu, ale Boża instytucja, Kościół, , „święty, powszechny i apostolski” wyszedł z tego zwycięsko. Kościół jest manifestacją Chrystusa, która realizuje się w historii: to zwycięstwo ludu, który chodzi w obecności Jezusa: „Ja jestem z wami po wszystkie dni” (Mt 28, 20)” „ Będą cie nizczyc, ale cie nie przemogą, dlatego ze ja jestem z Tonbą , aby cie uratowac (Jr 1, 19)

Próbowaliśmy tutaj ukazać, do czego zdolny jest człowiek, kiedy odrzuci Boga. Widzieliśmy przykłady tych, którzy żyją bez Boga i na pierwsze miejsce stawiają bożki, ale również i tych, którzy nie poddali się teorii fałszywej wolności. Oni świadczą, że warto wierzyć w Boga, zapraszają nas do zastanowienia się nad tym, co nas od Niego oddala i ukazują źródło siły, aby wytrwać i iść tą drogą, która wiedzie do Niego.

Aby zachowywać przykazania Boże, tamci ludzie zbierali się na modlitwę, i dla wielu z nich stało się to przyczyną rozstrzelania, wysiedlenia, śmierci z głodu, dlatego, że nie otrzymywali już zapłaty za prace. Kobiety nie dopuszczały się aborcji, aby nie niszczyć życia, daru Bożego. W życiu małżeńskim Bóg był dla nich ideałem. Jak On pozostawał wiernym ekonomii zbawienia ludzi, nie zważając na ich zdrady, tak i ówczesne małżeństwa na Ukrainie starały się na przestrzeni swojego życia, nie patrząc na materialne problemy ( bieda, prześladowania), żyć razem aż do śmierci.

Nie zważając na okrucieństwa komunizmu, Kościół katolicki, jak przepiękna roślina, która żyje w każdym wieku i w każdym klimacie, przeżył wszystkie burze i dziś na Ukrainie przeżywa okres odnowienia i wiary. Odbudowuje się kościelna administracja, diecezje i wspólnoty parafialne, pracują kapłani, zakonnicy i zakonnice, są nowe powołania. Ludzie zbliżają się do Chrystusa i do Kościoła, który już nie jest „Kościołem katakumb i milczenia”: może teraz swobodnie przemawiać. Prześladowania i ateistyczna ideologia nie zdołały zagasić w wierzących pragnienia wiary, życia duchowego i   liturgii.

 

[i]Le lettere, La Chiesa romano cattolica, 1906 вArchivio Statale di Regione Vinnitza, f. R-2700, vol. 6, с. 72.

[ii]Там само, 19, f. R-2700, vol. 62, с. 70-71.

[iii]I protocolli, La Chiesa romanocattolica, 29вArchivio Statale di Regione Vinitza, f. P-136, vol. 215, сс. 9-10.

[iv]Там само, 32,f. P-136, vol. 198, с. 107.

[v]Там само.

[vi]Я. ОСТРОВСЬКА, м. Городок, 10.02.2001, ст. 118, в П. ГОНЧАРУК, Духовнежиттяпереслідуванихосіб…, с. 43.

[vii]В. ГОРОДИСКОЇ – З. МІХАЛЬСЬКОЇ, с.м.т. Станція Дунаївці, 29.10.2000, ст. 36,в П. ГОНЧАРУК, Духовнежиттяпереслідуванихосіб…, с. 55.

[viii]J. BILSKI, “Wspomnienia”, в P. WYSZKOWSKI OMI, Moc wiary. Próba przedstawienia prześadowań Kościoła rzymskoktolickiego na Ukrainie na przykładzie parafii Św. Anny w Barze w latach 1917-1991, Poznań 1998, с. 158.

[ix]Там само, сс. 42-43.

[x]H. M. WILK OFM Cap, Ty nie zginiesz, Lublin 2001, сс. 176-177

[xi]I protocolli, La Chiesa romanocattolica, 42 в Archivio Statale di Regione Vinitza, f. P-136, vol. 211, с. 10

[xii]Там само, 19в Archivio Statale di Regione Vinitza, f. R-2700, vol. 51, с. 8.

[xiii]Там само,сс.9-10.

[xiv]Там само, с. 11.

[xv]H. WILK OFM Cap, Ty nie zginiesz, Lublin 2001, с. 116.

[xvi]Я. ПУРВІНСЬКИЙ, „Україна вітає папу”, в „Парафіяльна газета”. Тижневик католицьких парафій України 18(2002) 3.

[xvii]M. NOWOSAD, «Sytuacja religijna na wspolczesnej Ukrainie», в Katolickie unie koscielne w Europie srodkowej i wschodniej-idea a rzeczywistość, Red. S. Stepien, Przemysl 1998, c. 385.

[xviii]RękopisyS. Klaryimaszynopisy. Prosto na krzywych liniach, в Archivio delle Suore Benedettine Missionarie in Otwock (Polonia), f. P-12, vol. 4, c. 1.