XIV. Historia i odbudowa klasztoru i kościoła w Tywrowie

istoria01Historia kościoła w Tywrowie jest mocno związana z historią miasteczka. Ostał się kościół i mało zbadane podziemia, jedyne pamiątki, jakby Tywrowowi na pamiątkę o jego przeszłości.

Pierwsze wzmianki o Tywrowie datują się na 1505r. Właśnie wtedy ziemianinowi bracławickiemu Fedce Daszkiewiczowi wielki kniaź litewski Aleksander nadał przywilej potwierdzający jego prawa na władanie Tywrowem, otrzymane za oddaną służbę przez jego przodka, Hermana Daszkiewicza od samego Witolda w jeszcze XIV w.

Obok przebiegał kuczmański szlak, zaś miasteczko – twierdza w najbardziej wysuniętej na wschód części Wielkiego Księstwa Litewskiego czy Rzeczy Pospolitej –te dwa fakty nic dobrego Tywrowowi nie wróżyły. Ciągłe najazdy, grabieże i wojny. Jedna z lokalnych nazw świadczy o ludzkiej pamięci: bród na Bugu nazywają „tatarskim”. Wiadomo, że właśnie wtedy Tywrów zaczął rosnąć nie tylko na szerokość, ale także i w głąb : podziemnymi przejściami, z których część zachowała się do dzisiaj, mieszkańcy miasteczka uciekali w okoliczne lasy, gdy tylko Tatarzy zjawiali się u wrót.

Gdy wizyty wschodnich nieproszonych gości już nie zagrażały, miasto zaczęło się bogacić i rozwijać. Urodzajne podolskie czarnoziemy radowały wspaniałymi urodzajami pszenicy, którą eksportowano stąd aż do Gdańska.

Historia tywrowskiego kościoła rozpoczyna się jeszcze w 1569 r. wspomnieniami o drewnianej rzymsko –katolickiej świątyni, spalonej przez kozaków za czasów chmielnicczyzny.

Właściciele majątku zmieniali się. W 1590 r. Marianna Jaroszyńska wniosła w posagu swojemu mężowi Sebastianowi Kaletyńskiemu Tywrów i okolice. W ten sposób posiadłość na wiele lat stała się własnością rodu Kaletyńskich.

W 1739 r. pan Kaletyński, będąc w Częstochowie, kupił u pewnej biednej kobiety kopię ikony Matki Bożej Częstochowskiej, i przywiózłszy ją do domu, postawił w jadalni. W następnym roku (1740) do posiadłości przyjechali malarz Iwan Nikulenko i krawiec – żyd, i rozgościli się w jadalni, gdzie była ikona, aby wykonać zamówione prace. Pracując, niespodziewanie zauważyli, że z ikony wychodzi nadzwyczajna jasność. Tę jasność widzieli potem i sam właściciel domu, i miejscowy kapłan i inni. Po dochodzeniu przeprowadzonym przez specjalną komisję pod przewodnictwem biskupa łuckiego w 1742 r. uznano ikonę za cudowną. Historycy uważają, że właśnie dlatego Michał Kaletański rozpoczął w 1742 r. budować kościół na miejscu starego spalonego ofiarując na budownictwo, prócz materiału, jeszcze 50 000 złotych. Po dwóch latach Tywrów otrzymał status miasteczka.

W tym też czasie pan Kaletański zaprosił przeora winnickich dominikanów i oznajmił o swoim pragnieniu fundowania przy kościele dominikańskiego klasztoru. Na jego życzenie czterech zakonników zamieszkało od razu przy kościele. Choć sam pan Michał nie dożył zakończenia budowy

(ostatecznie zakończonego w 1760 r.), przed śmiercią dodał jeszcze 50 000 zł., w tym 5000 zł na szpital dla sześciu biednych starców, resztę na utrzymanie kościoła. Klasztor dobudowywał już Zachariasz Jaroszyński, który hojnie obdarowywał zarówno kościół, jak i monastyr, tak, że zakonnicy nazywali go swoim „ojcem i dobroczyńcą”.

W 1795 r. urząd carski przeprowadza spis ludności w celu opodatkowania. Dzięki temu możemy dowiedzieć się i o ilości zakonników w tywrowskim klasztorze, który wchodził w skład diecezji łuckiej: było ich siedmiu. Ogólna liczba parafian wg danych z roku 1797 stanowiła 1711 dusz. Warto również odnotować o istnieniu przyklasztornej szkoły, która istniała od 1812 r.

W 1832 r. klasztor znalazł się w liczbie 10 podolskich klasztorów, przeznaczonych carskim ukazem do zamknięcia, z powodu powiązań duchownych z Tywrowa z polskim powstaniem przeciwko caratowi w latach 1830 – 1831. Chodziło o ukrywanie powstańców, którzy uciekali przez podziemne przejścia, które szły z każdej wioski Tywrowszczyzny i z klasztoru do Winnicy, pod rzeką Bug Południowy. Podziemia były wyłożone cegłą i tak szerokie, że mogły w nim wyminąć się dwa wozy konne.

Od 1833 r. kościół w Tywrowie staje się kościołem parafialnym. w 1863 r. należało do niego 1564 parafian, w 1901 r. – już 2248 wiernych.

Co do zewnętrznego wyglądu kościoła, to zachował się rysunek Napoleona Ordy z ok. 1871 r. przedstawiający kościół z pałacem od widziany strony Południowego Bugu. Na kartach „Informatora historycznego” w 1912 r. napisano: „ Gdy wjeżdżasz w miasteczko, na samym początki rzuca się w oczy wysoka ostra dzwonnica kościoła, który góruje ponad wszystkimi innymi budynkami.”

Syn Zachariasza wybudował obok klasztoru wielki pałac i założył park. Przez wiele lat miasto miało dwie architektoniczne dominanty: dominikański klasztor i sadybę Jaroszyńskich. W tym czasie były w miasteczku i cerkwie i synagoga. Były…

W 1898 r. wybuchł pożar, który doszczętnie zrujnował centralną część fasady, przyozdobioną kolumnadą, i klasztor. Kościół, jak zauważa zasłużony historyk D.W. Malikow, – bazylika z dwiema wieżami na fasadzie, i maleńką sygnaturką na grzebieniu wysokiego dachu – był widoczny z daleka, z drogi, która biegła między polami do krętych, skalistych brzegów Buga. Tutaj, obok przeprawy, gdzie całą uwagę przyciągała już rzeka i drewniany most i na uliczce, jaka nie spiesząc się podnosiła się po rzecznym zboczu, kościół znikał z pola widzenia i pojawiał się już na wzgórzu, za pańską sadybą, uderzając wyobraźnię swoim wielkim rozmiarem.

istoria02

Ogromnym przepychem wyróżniało się kiedyś wnętrze kościoła, szczególnie niezwykła była rzeźbiona ambona, która wyobrażała alegoryczną

„ łódź ratunkową”, z masztami, żaglami a nawet sieciami – makieta arki Noego, wyrzeźbiona w drewnie przez warszawskich artystów. Także za fundusze pana Michała kupiono piękne 360 głosowe organy. Oczom nawiedzających kościół ukazywał się nagrobek z białego marmuru postawiony małżeństwu Czesława i Tekli z Kamieńskich Jaroszyńskim przez ich wnuka Henryka. Ten pomnik, zrobiony w Rzymie w 1856 r. przez Pietra Tegerani, przedstawiał wielkiego siedzącego anioła ze smutnym obliczem, spadającymi na plecy włosami i opuszczonymi w dół skrzydłami. Pod aniołem, na sarkofagu, były wyrzeźbione twarze obojga Jaroszyńskich.

Jednak najcenniejszy był cudowny obraz Matki Bożej, ozdobiony drogocennymi kamieniami i

istoria03

licznymi kosztownościami, z których każdy był znakiem wdzięczności za otrzymane uzdrowienie. Zasłużony polsko – ukraiński historyk Antoni Józef Rolle pisał, że w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Częstochowskiej do miasta Tywrów schodzi się wielu pielgrzymów z różnych miejsc. Przybywają oni z guberni Podolskiej, wołyńskiej, kijowskiej i innych, gdyż ikona miała moc uzdrawiać nawet ciężko chorych i kaleki. Ciekawym faktem jest również to, że ku czci tego obrazu ludzie ułożyli kilka pieśni i modlitw.

Władza komunistyczna przerobiła kościół z początku na magazyn, (1947 r.), potem pod koniec lat sześćdziesiątych na fabrykę wyrobów plastikowych. Pomieszczenia klasztoru przystosowano jako mieszkania i osiedlono tam ludzi. Do dzisiaj w kilku starych celach zakonnych – pomieszczeniach nie nadających się do mieszkania z powodu braku jakichkolwiek warunków sanitarnych – mieszkają ludzie.

Przypomnijmy, jak wyglądał biedny kościół po tym, jak z niego „wyprowadzili się” robotnicy. Było tu cicho, strasznie i pusto. Kilka pomieszczeń założono cegłą. W środku tylko śmieci. Nasz kościół to jeden z tych zbytków architektury, który świadczy o tym, co dzieje się z budynkami sakralnymi, gdy do władzy dochodzi ateistyczny totalitaryzm. Trudno wyobrazić sobie bardziej skrzywdzony przez ludzi kościół, niż rozległy podominikański kompleks w Tywrowie. Próbowano tutaj nakręcić kryminał ( reżyser, obejrzawszy budynek, powiedział, że idealne miejsce, nie potrzebujące dodatkowych sztucznych dekoracji). Z wielkiej bazyliki zachowało się trochę, ale w jakim stanie !!! Na frontonie nie ma dwóch wysokich wież – dzwonnic. Po sygnaturce na dachu ani śladu, czy istnieje sam dach – to także pytanie… Przestrzeń nawy głównej podzielona: w ten sposób otrzymano zamiast kościoła kilku piętrowa fabrykę! W niektórych miejscach, wśród zrujnowanych kolumn i obszarpanych ścian, widać fragmenty fresków. Jeszcze dotąd można obserwować resztki fresków na suficie świątyni. Wśród nich – głowa św. Michała Archanioła, patrona parafii. To zapewne jedyny normalnie zachowany fragment malowideł: tu nie było pomieszczenia produkcyjnego, wiec ocalały.

istoria04Wspólnota parafialna pod opieką Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej pragnąc przywrócić poprzedni wygląd kościoła i klasztoru, który prawnie oddano nam na własność, przeprowadza prace remontowe na placu i w środku obiektu. Pragniemy stworzyć w Tywrowie centrum młodzieżowe, chcemy , aby nasza młodzież rozwijała się duchowo, mając możliwość wspólnych spotkań i modlitwy, wzrastając w miłości Boga i bliźniego. Mamy wielką nadzieję, że z Bożą pomocą uda nam się odtworzyć piękno tego miejsca. Naszym celem, celem wspólnoty wierzących w Tywrowie ( z pomocą parafian, wielu innych ludzi dobrej woli, a także różnych organizacji) jest bardzo ważna sprawa –rozwijać duchowość, formować morale miejscowej i nie tylko ludności, szczególnie dzieci i młodzieży. Duszpasterze, oprócz Mszy św.i codziennej duchowej opieki, podejmują wiele ciekawych inicjatyw dla parafian. Prowadzone są regularne katechezy, dla zainteresowanych organizowane są pielgrzymki, wyjazdy na kilkudniowe rekolekcje i wspólne spotkania.

Parafianie i duszpasterze mają wiele ciekawych planów: chcą organizować regularne spotkania młodzieży, w klasztornych podziemiach planuje się otwarcie parafialnej kawiarenki i klubu dla młodzieży, a liczne cele zakonne mają być przystosowane do przyjmowania grup młodych, zapraszanych na chrześcijańskie obozy, spotkania i konferencje.

Przez ostatnie lata do Tywrowa przyjeżdżało wielu wolontariuszy, studentów z polski i Ukrainy, aby pracować przy tworzeniu centrum młodzieżowego. Często przychodziło im wykonywać nawet ciężką fizyczną pracę, ale nie unikali jej i trudzili się dla szlachetnej sprawy. Choć większość prac rekonstrukcyjnych jeszcze przed nami, jednak już gromadzimy się z młodymi ludźmi, poszukującymi duchowości. Wielokrotnie przeprowadzano tu spotkania dla ministrantów, na które przyjeżdżali chłopcy z różnych zakątków Ukrainy. Począwszy od 2010 roku latem odbywa się tutaj młodzieżowy festiwal „Tchnienie życia”, celem którego jest pogłębienie wiary młodych, zebranie wszystkich wokół Chrystusa we wspólnocie Kościoła, w radości. Corocznie festiwal gromadzi 250 młodych z Ukrainy, Polski, Rosji i Włoch. Jest młodzież w wieku 14 -30 lat, przyjeżdżają również rodziny z dziećmi. Oprócz duchownych są także siostry i bracia zakonni, klerycy, kandydaci do zakonów.

istoria06

Mamy wielką nadzieję, że z Bożą pomocą i pod opieką Matki Bożej Tywrowskiej, przy współpracy ludzi dobrej woli, uda nam się odrodzić to centrum życia duchowego. Mamy nadzieję, że tak, jak przed laty, będą tu się spotykać grupy pielgrzymów, aby wspólnie modlić w tym cudownym miejscu. Wierzymy, że wstawiennictwo Matki Bożej i pomoc Ducha św. nie opuszczą nas i religijne życie tywrowskiej parafii i centrum młodzieżowego będzie rozkwitać.

 

 

.